Szczególnie dbała o włosy, które były długie (nigdy nie chciała ich obciąć), gęste, kasztanowo-brązowe. Ich mycie, które odbywało się co trzy tygodnie, trwało kilka godzin. Włosy myła esencją z koniaku i żółtka jaja. Na rozdwajające się końcówki stosowała miksturę z pokrzywy, wody cytrynowej i octu jabłkowego.
Elżbieta miała swoją fryzjerkę, Franziskę Angerer, która stała się jej powierniczką. Była ona sowicie wynagradzana za swą pracę (2 tys. guldenów, co było równowartością pensji ówczesnych wykładowców uniwersyteckich).
Na cesarskim dworze panowała zasada, zgodnie z którą fryzjerką cesarzowej mogła być jedynie kobieta niezamężna. Gdy Franziska postanowiła wyjść za mąż, Elżbeta wymogła na Franciszku Józefie zgodę na zatrudnienie jej jako mężatki. Nawet mąż Franziski zyskał na tej znajomości, gdyż został nobilitowany do stanu szlacheckiego.







