Kłaniała się kilkakrotnie, ale bisów nigdy nie było. Nigdy też nie dziękowała publiczności po występie. Na koncertach dawała z siebie wszystko, ze sceny schodziła całkowicie wyczerpana, czasami podpierała się na kimś. Zdarzało się, że mdlała w garderobie. Po koncercie do garderoby mógł wejść tylko ten, kogo wezwała.