Została pochowana w katedrze krakowskiej w kaplicy Świętego Krzyża. W 1973 roku z inicjatywy arcybiskupa metropolity krakowskiego, kardynała Karola Wojtyły otwarto grób Elżbiety i przeprowadzono badania, które pozwoliły na odtworzenie przybliżonego wyglądu królowej.
Dzięki ekshumacji ustalono, że Elżbieta nie była zbyt urodziwą kobietą. Legenda mówi, że król przestraszył się jej urody przy pierwszym spotkaniu i uciekł do swoich komnat.
Elżbieta posiadała lekko zdeformowaną gruszkowatą czaszkę, a także specyficznie zbudowaną szczękę, w której dolna była cofnięta niemal 3,5 cm względem górnej. W efekcie usta jej się nie domykały i cały czas widoczne były jej zęby. Na domiar złego, dość mocno się przy tym śliniła.
Cierpiała także na gruźlicę kości, co powodowało skrzywienie kręgosłupa. W związku z tym musiała nosić suknie z doszytą z jednej strony deską wyrównującą poziom ramion. Ponad to utykała i miała zeza.










