Tragedia na Przełęczy Diatłowa

Wiele osób interesujących się losami grupy Diatłowa prezentuje szereg argumentów wykluczających „oficjalną" przyczynę tragedii.

Występowanie w tym rejonie lawin czy śnieżnych desek nie zostało potwierdzone przez Mansów. Ponadto, żadne z ustaleń z 1959 roku nie wskazywało na to, by zwłoki odnalezione w obrębie namiotu były przysypane śniegiem. Zakładając, że do kilku zgonów doszło w namiocie, pozostali, ledwo ubrani uczestnicy musieliby w środku nocy, przy temperaturze sięgającej -20 stopni Celsjusza wykopać swoich towarzyszy spod pokrywy śnieżnej, a następnie przenieść ich w obrębie półtora kilometra pod cedr.

Istotne w kontekście teorii o lawinie jest również to, że Igor Diatłow był bardzo doświadczonym turystą górskim. Wysoce prawdopodobne jest, że wiedział gdzie należy rozbić namiot, by nie narazić się na zejście lawiny.

Więcej o tragedii na Przełęczy Diatłowa

Podobne tematy