Jednak wychodzący z siedziby gestapo Brzechwa przypomniał sobie, że w pokoju przesłuchań zostawił na stole kupiony wcześniej w cukierni torcik mocca.
Wrócił tam zatem, zapukał, przeprosił, zabrał ze stołu tort i wyszedł. Zaskoczeni Niemcy nie oponowali.